sobota, 26 października 2013

0rh+




Kompletnie nie wiem co się dzieje, ani co robić, nic nie wiem, jestem całe życie niezdecydowana, nie wiem czy to jakiś "śmieszny" atut bycia osobą w moim wieku, ale nie bawi mnie to ani odrobinę, chociażby dlatego, że jestem zdecydowana w sprawach, które nie zmieniają mojej najbliższej przyszłości (fakt, że chce zdawać maturę z francuskiego na rozszerzeniu nie wpływa aż tak bardzo na dzień dzisiejszy, bo poczekam sobie ponad 2 lata jeszcze). No racja są jakieś plusy, ale człowiek w końcu musi przerwać tą piękną sielankę i ponarzekać, no przecież.

+wie ktoś, gdzie mogę kupić skórę/ramoneskę z podszyciem na zimę, taką która nie rozpierdzieli się po roku (h&m odpada) i przeżyję w niej zimę (h&m odpada), przy okazji żeby nie miało jej pół Olsztyna (h&m znowu odpada).

Takim kapryśnym akcentem znikam stąd, bo jeszcze niepotrzebnie udzieli się komuś moje narzekanie.


Tak bardzo hipokryzja, nie lubię (nawet bardzo) czerwonego albumu, ale akurat ta piosenka jest wspaniała (przypomina mi "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków")

wtorek, 15 października 2013

slow life






rozkoszuję się jesienią. dawno nie miałam takiej dobrej. powinnam się teraz zacząć nad nią rozpływać, ale to chyba nie jest odpowiednia chwila. myślę, że muzyka może to mniej więcej nakreślić.


poniedziałek, 7 października 2013

let's make friends






pomimo, że padam na ryj to jestem zadowolona. żeby to jeszcze zaowocowało jakimś przypływem pomysłowości, to w ogóle byłabym zachwycona po wszech czasy.

znalazłam sobie nowe uzależnienie, a konkretnie californication. uzależnienia, odwyki, nałogi, uzależnienia. mówiłam już uzależnienia i nałogi? to jeszcze raz powtórzę: uzależnienia i nałogi. niektóre czasem są potrzebne, żeby odnaleźć ten moment w ciągu dnia, kiedy mówisz nie matematyce bądź biologii i wciągasz się w wir nieskończoności odcinków, napędzanych herbatą z sokiem malinowym i tostami bądź ciasteczkami z nutellą. przecież w życiu piękne są tylko chwile. wcale nie przeszkadza mi fakt, że mój blog jest nudny jak flaki z olejem i niczego nie reprezentuje, to dokładne odzwierciedlenie mnie, które zrobiło się tak wielkie, że aż zaczęłam je akceptować.


a do ponucenia:
klik