środa, 15 września 2010

kasabian - secret alphabet

there are photos from today, i decided to go on track, when it was sunset. autumn has come, i feel this. some problems go away, some problems comes to me. but is better than it was, i think. maybe soon it will be perfect? yep in my dreams, but who cares. i fall into people below a certain level, which i have to dig out.. i need something and somebody now, not for 4 days. 
apart from this topic-  i am very fond of vintage. i want find something vintage like. now, i going to do strawberry tea, bb.


sobota, 11 września 2010

mimo wszystko

''Teraz moje oczy są puste i szkliste. Zdaje mi się, że gdy je pchnę, wpadną do oczodołu, gdzie po śmierci jest ich miejsce. Wzrok mój powodował, że żadne dziecko nie chciało się ze mną bawić, wyczuwało nieokreślone niebezpieczeństwo, wręcz zagrożenie, jak że strony rodzica. Nagle stałam się dorosła''
''Kokaina rozsypuje moje pióro, papier, palce. Poraża zniszczeniem wszystko, czego dotknie. Zabija rodzinę, znajomych. Nie wytrzymuję obecności drugiego bliżej niż na odległość siedem metrów. ''
- Barbara Rosiek, Kokaina (polecam)
dzisiaj kazania nie będzie, mam mętlik w głowie i pustke w sercu totalne nieogarnięcie z mojej strony. wolałabym siedzieć i godzinami robić matmę, niż rozmyślać co czuję, a co powinnam. dodam jeszcze, ale to już do ubioru, że ze mnie nierób i łajdak bo nie mam listy must have nad którą bym wieczorami wzdychała, chociaż pewnie to nadrobię.  a teraz idę 'tworzyć', sejonara.

wtorek, 7 września 2010

pustki - do rana masz czas

przyszła jesień, wraz z nią okropna pogoda oraz zmiany nastroju szybsze niż Kubica. i pomyśleć sobie, że jeszcze 5 min temu miałam dobry humor, byłam nawet zadowolona ze swojego życia, z nowej szkoły. obecnie mam ochotę rozpieprzyć cały olsztyn, wyjechać do Australii i wieść czyjeś życie. mogłabym nawet zbierać banany czy biegać za kangurami, byłoby milej niż teraz. tak jakbym nisko już nie upadła to wypisuję te wymiociny tutaj a nie w pamiętniku, którego nie posiadam a przecież powinnam bo prawie każda nastolatka w moim wieku go ma. co do wieku irytujące jest to, żeby znaleźć kogoś na poziomie w twoim przedziale wiekowym trzeba się nieźle nalatać, otco. nie wspominając już o szkole, w której jak narazie jest spokojnie, ale co tam koniec września wszyscy będziemy równo zapierdalać by dostać oceny, które nas wyłącznie ubezpieczą przed zagrożeniem. art? fajnie będzie jak coś wymyślę, zrobię zdjęcie które komuś się spodoba, nabazgrzę coś poza lekcją matematyki, którą co ciekawe szczerze lubię, bo to jedyny przedmiot, który nie kłamie. kubek herbaty obecny, złotych liści nie ma poezja daje za rogiem. przyjemności? owszem cieszyłam się z zakupów, niecałe 24h. spotkania z przyjaciółmi będą chyba zjawiskiem raz na ruski rok o ile znajdzie się czas, tego samego dnia co druga osoba. bo jakby nie patrzeć i się nie oszukiwać to tylko przy przyjaciołach nie smucimy się, nie koniecznie nie płaczemy, ja tam wole płakać w dwójkę.  ciekawe ile osób w tym momencie płacze, tnie się, krzywdzi bo nie dają rady, ciekawi mnie to. mogłabym iść spać nawet teraz, bo od 4 rano funkcjonuję. no bo kurna nie mogłam zasnąć idiotycznie, nieprawdaż? mogłabym się napchać słodyczami ale te mnie odpychają i wywyłują odruch wymiotny od jakiegoś czasu, no może oprócz ciasta marchewkowego, którego oczywiście nie ma u mnie! ta notka to chyba najgorsze co zrobiłam na tym blogu, nie zdziwiłabym się gdybym jutro jej nie było, no nie ma jak to kurwa żalenie się publicznie gratuluje! boże błagam was nie czytajcie tego, nie mam nawet sił przekładać na maj low angola.
PS. czy wiecie że jesienią komplikuje się najwięcej spraw miłosnych? no to już wiecie i zapamiętajcie sobie zero uczuć na jesień, polecam wam to niż nieokreślone myśli do kogoś. no i polecam również piosenke w tytule posta perfekcyjna na jesień

niedziela, 5 września 2010

fisz - loff

i feel terrible, and tomorrow will be worse

środa, 1 września 2010

guitar

guys, i need a guitar, now! i want play i want play. btw. first day of school was good : )